Polegam na…?

Człowiek żyjący na tej ziemi jest zawsze uzależniony od kogoś, czegoś, samego siebie lub też od czasu, stąd też stale polegamy na kimś, na czymś lub na samych sobie.

Biblia bardzo szczegółowo zajmuje się tym tematem i nadaje wysoką rangę tematyce polegania, ponieważ często to, z czym się spotkamy w życiu, jest uzależnione od tego na kim lub na czym polegamy. Jakże wiele zawodów i nieszczęść spada na człowieka z powodu niewłaściwego ulokowania swojego zaufania lub polegania! W naszym społeczeństwie dość popularne jest stwierdzenie: „polegać jak na Zawiszy” czy też inne: jeśli umiesz liczyć – licz tylko na siebie..

Spójrzmy jednak do Bożego, natchnionego Słowa. Biblia pokazuje tak wyraźnie na czym lub na kim nie można polegać oraz definiuje na kim (bądź na czym) polegać powinniśmy. Korzystając z Bożego nauczania i polegając na Słowie Bożym, idziemy drogą błogosławieństwa w naszym życiu prowadzącą  do celu, jakim jest zbawienie, przez co zostajemy wprowadzeni do życia wiecznego w Ojcowskiej chwale.

Zacznijmy nasze rozważania od biblijnego nauczania na kim i na czym nie można polegać:

1.    Nie polegać na samym sobie.
Sięgnijmy do pewnego opisu dotyczącego życia apostoła Pawła: Doprawdy, byliśmy już całkowicie pewni tego, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych (II Kor. 1,9). Apostoł Paweł mówi nam o sytuacji, w której spodziewał się niechybnej śmierci. Była to sytuacji bez wyjścia. Ludzkie możliwości się skończyły. Apostoł Paweł chce przez nią nam powiedzieć, że była to dla niego lekcja, której udzielił mu sam Pan. Zrozumiał przez nią, jak złudne jest poleganie na sobie samym.  Doprowadza ono tylko do bezradności lub usidla w grzechu pychy, a pysznym Bóg się przeciwstawia. Apostoł Paweł, otrzymując taką lekcję, wskazuje na uwarunkowania, które mają wpływ na Boże działanie w życiu człowieka. Są one bardzo mocno uzależnione od tego jak oceniamy sami siebie, dostrzegając w sobie  moc lub słabość: Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny (II Kor. 12,10). Jakże często ludzie odwołują się do przekonania płynącego ze swojego serca lub sumienia i na podstawie tych „podpowiedzi” podejmują rozmaite decyzje. Dochodzi do sytuacji, że dzieci nie chcą słuchać swoich rodziców, gdyż polegają na własnych umiejętnościach, członkowie zborów nie chcą słuchać braci czy zboru, ponieważ ich serce i sumienie ich nie oskarżają, itd. Tak chętnie człowiek polega na samym sobie. Oczywiście, w tym miejscu często możemy usłyszeć odniesienie do Biblii: Umiłowani, jeżeli nas serce nie oskarża, możemy śmiało stanąć przed Bogiem (I Jana 3,21). Wówczas proponuję takim osobom przeczytanie następnego wersetu, który mówi: i otrzymamy od niego, o cokolwiek prosić będziemy, gdyż przykazań jego przestrzegamy i czynimy to, co miłe jest przed obliczem jego (I Jana 3,22). Należy zauważyć dwie prawdy wynikające z tego fragmentu Bożego Słowa. Pierwsza mówi nam o ufności jaką możemy mieć w modlitwie kierowanej do Bożego tronu. Apostoł Jan pisze: jeżeli nas serce nie oskarża, możemy stanąć śmiało przed Bogiem, i prosić Go o cokolwiek chcemy. Druga prawda mówi o głębokim posłuszeństwie Bogu: gdyż przykazań jego przestrzegamy.  Należy postawić sobie pytanie: jakie jest moje serce, jakie sumienie? Myślę, że pamiętamy słowo mówiące o naszym sercu, w którym Biblia określa je jako przewrotne, stąd też tyle pracy i Bożej troski nad sercem aby je zmienić i ukształtować. Apostoł Paweł mówi nam o otrzymanej lekcji od Boga, która go nauczyła aby nie polegał na własnych siłach. Zauważmy jak bardzo szatan pragnie oszukać człowieka wmawiając mu: „polegaj na samym sobie”, po czym tłumaczy mu, że tak naprawdę to nie on sam jest winien tragedii czy utraty osobistej i serdecznej więzi ze swoim Mistrzem, lecz rodzice, przełożeni, zbór, itd. W ten właśnie sposób kształtuje się chrześcijanin gnuśny, niezadowolony, zbuntowany a w swoich oczach pokrzywdzony i niedoceniony, szukający wszędzie indziej zbawienia tylko nie w czystych źródłach Bożej łaski. Będzie dobrą rzeczą, gdy zaakceptujemy lekcję, którą otrzymał apostoł Paweł i wprowadzimy do naszego życia zasadę: już nie polegam na samym sobie lecz polegam na moim Panu.

2.    Nie polegać na własnej sprawiedliwości.
Natura ludzka ma to do siebie, że lubi się usprawiedliwiać, ukazywać siebie w dobrym świetle lub porównywać się do gorszych i słabszych. Poleganie na własnej sprawiedliwości jest kontynuacją działania szatana wynikającego z polegania na samym sobie. Pycha będąca następstwem polegania na samym sobie zaczyna się uaktywniać i pokazuje najmniejsze błędy we wszystkim i w każdym, nie dopuszczając do właściwej oceny samego siebie. Człowiek patrząc na to zaczyna być zadowolony mówiąc: chwała Tobie Panie Boże, że nie jestem taki jak inni. Przykład Pana Jezusa mówiący o dwóch ludziach modlących się w świątyni bardzo wyraźnie tę prawdę nam uzmysławia. Jeden z nich modląc się wymienił wszystkie swoje zasługi i porównał się do drugiego, chlubiąc się tym, że nie jest taki jak on. W swoim mniemaniu był sprawiedliwy, wymienił wszystkie sprawiedliwe swoje uczynki i wystawił sam sobie chlubne świadectwo. Ocena Pana jednak była inna: usprawiedliwiony odszedł ten drugi, który w swojej modlitwie, a przede wszystkim w swoim życiu, nie znalazł jakichś zasług ani sprawiedliwości, lecz wyraźnie stwierdził, że jest grzesznikiem (por. Łuk. 18,10-14). Przeanalizujemy też fragment z Księgi Ezechiela: Gdy mówię do sprawiedliwego: Na pewno będziesz żył, a on, polegając na swojej sprawiedliwości, popełni występek, wtedy nie będzie się pamiętało wszystkich jego sprawiedliwych uczynków, lecz umrze z powodu występku, który popełnił (Ez. 33,13).  Własna sprawiedliwość zaślepia człowiekowi duchowy wzrok. Można to porównać do człowieka patrzącego na mocno świecące słońce. Po krótkiej chwili praktycznie nic nie widzi lub widzi tylko jakiś zamazany obraz. Prorok zwraca uwagę na sprawiedliwego, do którego mówi Pan Bóg ale on nie słucha ponieważ polega na własnej sprawiedliwości, ma swoją drogę i wyrobione zdanie o sobie samym. Jakakolwiek próba wyprowadzenia  go z niewłaściwego zrozumienia spala na panewce. Ponieważ poleganie na swojej sprawiedliwości nie pozwala przyjąć uwag i upomnień, taki człowiek, będąc tak bardzo pewnym siebie zazwyczaj odpowiada: Bracie, ja mam Biblię. Nie jest on w stanie rozpoznać Bożego głosu brzmiącego: nie polegaj na swojej sprawiedliwości. Jak wiele mógłby powiedzieć Bogu ile to on nie wycierpiał, jak wiele nie pracował! Mógłby wpadać w zachwyt po swoim kazaniu, przypominać ludziom, że to jego Bóg błogosławi, pokazać Bogu tych którzy są gorsi od niego! Tacy ludzie lubią bazować na przeżytych Bożych błogosławieństwach i dają do zrozumienia, że to co otrzymali dostali dzięki swojej sprawiedliwości. Ogłaszają też oczywiście swoją wolność i niezależność. Usłyszymy z ich ust najczęściej: tak mi powiedział Pan, mam słuchać bardziej Boga niż ludzi. Własna sprawiedliwość poszukuje pochlebstw i pochlebców. Przytoczę jedno miejsce biblijne dotyczące pochlebstwa: Fałszywy język nienawidzi tych, których zmiażdżył, a usta pochlebcy prowadzą do zguby (Przyp. 26,28). Konsekwencją polegania na własnej sprawiedliwości jest upadek i odejście od Bożego porządku budowania Kościoła Pana Jezusa. Boże obdarowanie nie jest wynikiem ludzkiej sprawiedliwości lecz Bożego powołania i zmiłowania, które przekazuje dla posłusznych i pokornych dzieci. O Panu Jezusie jest napisane, że nie miał On w samym sobie upodobania: Bo i Chrystus nie miał upodobania w sobie samym (Rzym. 15,3). Ludzka sprawiedliwość w oczach Bożych wygląda jak poplamione odzienie.

3.    Nie polegać na ludziach lub własnym ciele.
Często słyszymy, że ktoś komuś zaufał, dlatego, że ten był taki spokojny, umiarkowany i można było na nim polegać. Ludzie bardzo często przeżywają straszne rozczarowania opierając swoją ufność na drugim człowieku. Ileż nieszczęść, rozwodów i opuszczonych  sierot jest wynikiem takiego „ślepego” zaufania! Na polu duchowym powstaje także tak wiele zamieszania, podziałów, zgorszenia, zwiedzenia a nawet sekt zbudowanych na zaufaniu drugiemu człowiekowi. Można zauważyć, że przed duchowym upadkiem człowiek zaczyna szukać sobie pochlebców, tworzyć tzw. „kółka zainteresowań” przygotowując sobie ludzi, którzy by ślepo, bez biblijnej kontroli, poszli za nim i na nim polegali. Towarzyszą temu oczywiście różnego rodzaju umizgi i zachwycanie się jedni drugimi. A kiedy już ów obiekt zauważy efekty tegoż działania, robi z siebie guru penetrując psychikę ludzi wpatrzonych w niego i czyniąc z siebie jedyny autorytet. Dlatego mądrość Boża zabrania nam polegać na człowieku. Prorok Jeremiasz woła: Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega (Jer. 17,5).  Jeżeli Pan mówi przeklęty, to jest jednoznaczne, że nie ma tam  błogosławieństwa i Bożej ochrony.
Rozważmy jeszcze jedną myśl dotyczącą polegania na swoim ciele. Jakże wiele czynimy starań o nasze ciało! Kult ciała, który tak często dostrzegamy w solariach, siłowniach, w przesadnym dbaniu o swój wygląd czy ubóstwianiu swojego ciała, prowadzi do przypodobaniu się temu  światu. Jak wiele młodych ludzi usidliło się na całe życie ponieważ „zdobycie” przyszłego towarzysza życia oparte zostało na „języku ciała”. Pamiętajmy, że nie tyko nasze usta mówią lecz i ciało a tak często jest to język zadufania i wyuzdania pozbawionego skromności i nastawionego na czyjś zachwyt. Prorok Jeremiasz przekazuje wolę Boga mówiąc: i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce!  Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej (Jer. 17,5-6). Nowy Testament wskazuje nam z kolei na ciągłą walkę ciała z duchem: Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie (Gal. 5,17).  Jakże można szukać w ciele oparcia skoro apostoł Paweł pisze: Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie; ale jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie (Rzym. 8,13).

Popatrzmy więc też na to, co Bóg chce nam powiedzieć o właściwym poleganiu.
Biblijne poleganie jest powiązane z czynnym działaniem i uczynkami. Miłość Boża „polegała” na posłaniu Jezusa na ziemię: Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze (I Jana 4,10). Poniższy werset naucza nas z kolei prawdy o miłości do naszego Boga, co ujął apostoł Jan następująco:  Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe. Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza (I Jana 5,3-4). Miłość do Boga polega na przestrzeganiu przykazań Bożych, prowadzeniu świętego życia w pokorze i uniżeniu.

Biblijne „poleganie” jest wynikiem posłuszeństwa człowieka w wypełnianiu  Bożej woli. Jest to czynne powiązanie Słowa Bożego z codziennym postepowaniem mające moc budowania wiary, która w Bożym autorytecie czyni cuda. Polegam to znaczy: opieram się na Bogu, liczę na Boże miłosierdzie, jestem pewien Bożych obietnic, mam gwarancje niezmiennego Słowa Bożego, przy Jego pomocy wykonuję Bożą sprawiedliwość, ciągle wzrastam, sam jestem niczym, a jednak dzięki krwi Pana Jezusa jestem dzieckiem Bożym. Objawienie Jana pokazuje czego oczekuje Bóg: lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca (Obj. 22,11). Ciągłe wzrastanie to dochodzenie do wymiarów Chrystusowych. Polegać na Bogu to znaczy złożyć wszystko u Jego stóp. Salomon ciekawie to ujął: Nie powiadaj: Odpłacę za zło! Polegaj na Panu, a On cię wspomoże. Dwojakie odważniki są ohydą dla Pana, a fałszywe wagi to rzecz niedobra (Przyp. 20,22-23). Ten urywek Pisma Świętego naucza aby polegać na Bogu do tego stopnia, aby być gotowym nawet swoją krzywdę oddać w Jego ręce! Biblia uczy nas, by nie oddawać złem za zło ale aby być sprawiedliwym i nie używać jednej miary do siebie a innej w stosunku do bliźniego. Z naszych ust ma płynąć tylko prawda.

Takim hymnem opiewającym biblijne poleganie na Panu jest Psalm 18: Pan skałą i twierdzą moją, i wybawieniem moim, Bóg mój opoką moją, na której polegam. Tarczą moją i rogiem zbawienia mego, warownią moją. Wołam: Niech będzie Pan pochwalony! I zostałem wybawiony od nieprzyjaciół moich. Ogarnęły mnie fale śmierci, A strumienie zagłady zatrwożyły mnie.  Więzy otchłani otoczyły mnie, Pochwyciły mnie sidła śmierci.  W niedoli mojej wzywałem Pana I wołałem o pomoc do Boga mego, Z przybytku swego usłyszał głos mój, A wołanie moje doszło uszu jego (Ps. 18,3-7).

Zwróćmy uwagę na cechy biblijnego polegania:

1.    Pan skała i twierdzą. Mój dom stoi mocno ponieważ to Pan jest skałą i twierdzą.

2.    Bóg mój opoką moją, na której polegam. To jest gwarancja prawdziwego ukojenia i uciszenia pochodzącego do Pana.

3.    Tarczą moją i rogiem zbawienia mojego. Bóg jest też tarczą, która nas ochrania przed pociskami diabelskimi i wprowadza nas do Bożej warowni.

Myślę, że teraz nam już dużo łatwiej zrozumieć psalmistę, który kiedy zrozumiał, że dobrze ulokował swoje „poleganie”, i w następnych słowach zawołał pełen szczęścia i radości NIECH BĘDZIE POCHWALONY PAN!
Drogi czytelniku! To od Ciebie zależy, gdzie ulokujesz swoje „poleganie”. To Ty sam, osobiście będziesz odbierał skutki tego polegania.

Pamiętaj! Możesz polegać na:

– samym sobie,

– własnej sprawiedliwości,

– na człowieku lub własnym ciele,

– na Biblii,

– na Panu Jezusie i Bożym autorytecie w mocy Ducha Świętego.

Jezus daje Ci wspaniałą radę: polegaj na mnie a Ja wprowadzę Cię przed Ojcowski tron.
Skorzystaj z tej naprawdę wyjątkowej propozycji, którą składa Ci sam Pan.

Niech Bóg Cię błogosławi.

udstępnij

Recommended Posts

Dodaj komentarz