Powołanie

Powołanie

Człowiek – korona Bożego stworzenia, objawienie Jego mocy i chwały, otrzymał od swego Stworzyciela niebywały prezent – przepiękny ogród Eden. Dominowała w nim wspaniała harmonia. Cała przyroda, świat roślin i zwierząt, były podporządkowane człowiekowi. Utrzymywaniu wspaniałej społeczności człowieka ze Stwórcą miały także służyć codzienne z Nim rozmowy. Udoskonalały one to sielankowe życie i jeszcze głębiej wprowadzały w praktyczne odbieranie błogosławieństw. Można sobie zadać pytanie:  Czy czegoś jeszcze brakowało człowiekowi? Odpowiedź jest krótka i bardzo jednoznaczna: Niczego!

Pomimo to, jednak przeciwnik Bożego pokoju zasiał w sercu człowieka myśl: możesz dorównać Bogu, otrzymać wiedzę na temat dobra i zła. Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło /por. Rdz 3,5/. To właśnie ta myśl, która zakorzeniła się w człowieku, dzisiaj jest tak naprawdę źródłem ludzkiej tragedii. Przejawia się ona m.in. w dążeniu do bycia „kimś wielkim”, ciągłego podbudowywania swojej próżności i rozwijania swojego poznania bez Boga.

Wszystkie wymienione wcześniej zachowania można zamknąć jednym stwierdzeniem: bunt lub nieposłuszeństwo.
Nieposłuszeństwo pierwszych rodziców pozbawiło ich możliwości przebywania               w ogrodzie Eden i w bezpośredniej społeczności z Bogiem. Dzisiaj dokładnie ten sam grzech doprowadza do konfliktów narodowych, tragedii rodzinnych, buntu dzieci przeciwko rodzicom, upadku instytucji małżeńskiej, braku świętego życia zgodnego z wolą Bożą i burzeniem ustanowionego przez Niego porządku przy budowaniu Kościoła. Owocami takich zachowań są wojny, nienawiści, rozwody, zapełnione domy dziecka, choroby, których podłożem jest grzech, tworzenie się różnych „kościołów”, gdzie głosi się tak zwaną „łatwą ewangelię” i „łatwe zbawienie”, które można też określić stwierdzeniem: „minimum wysiłku – maksimum korzyści”. Dokładnie to samo zaproponował szatan w raju i do dzisiaj udaje mu się utrzymywać człowieka w przekonaniu, że to JA jestem najważniejszy, JA umiem rozpoznawać między dobrem i złem, to JA odpowiadam za siebie i to JA podejmuję decyzje. Człowiek nie bierze pod uwagę, że poznane i skosztowane zło często niesie nieodwracalne dla niego skutki, co bardzo wyraźnie widać na przykładzie Adama i Ewy.
Warunki ponownego nawiązania zerwanej przez człowieka społeczności z Bogiem i zbawienia przyniosła dopiero Boża miłość objawiona w Jezusie Chrystusie. Ewangelista Jan ujął to w następujący sposób: Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby, każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny /por. J 3,16/.

Chwała Panu Bogu!

Sługa Boży Apostoł Paweł w następujący sposób przedstawił wolę Boga skierowaną do człowieka: Przez którego otrzymaliśmy łaskę i apostolstwo, abyśmy dla imienia jego przywiedli do posłuszeństwa wiary wszystkie narody. Wśród których jesteście i wy, powołani przez Jezusa Chrystusa. Wszystkim, którzy jesteście w Rzymie, umiłowanym Boga, powołanym świętym: Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa /por. Rz 1,5-7/.

W przytoczonym fragmencie należy dostrzec dwie ważne myśli:

1.    (…) przywiedli do posłuszeństwa wiary (…) To stwierdzenie pokazuje nam troskę              i oczekiwanie Boga. Podobną myśl można też zauważyć w słowach Apostoła Piotra zapisanych w Dziejach Apostolskich 3,19: Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze. Wracając do myśli zawartej we wstępie do niniejszego tematu warto przypomnieć też słowa Pana Boga zapisane  w Księdze Rodzaju 2,16-17: (…) Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz. Posłuszeństwo w oczach Bożych ma najwyższą wartość a nieposłuszeństwo jest tak obrzydliwe, że jest równoznaczne z czarami                  /por. 1 Sm 15,23/.

2.    (…)powołani przez Jezusa Chrystusa; (…) i powołanym świętym. Apostoł Paweł podkreśla Bożą miłość objawioną w Jezusie przez powołanie i tym powołanym błogosławi: Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa.  Jest to powołanie, które tak wyraźnie jest podkreślone przez ewangelię.               W 2 Liście do Tesaloniczan 2,14 czytamy: Do tego też powołał was przez ewangelię, którą głosimy, abyście dostąpili chwały Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Z pewnością znamy też mocne stwierdzenie z Listu do Rzymian 1,16: Albowiem nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka. Amen.
Zastanówmy się dla jakiego celu zostaliśmy powołani, jaki jest nasz udział w powołaniu i czego oczekuje od nas nasz Pan i Zbawiciel Jezus.

1.    Pierwszy cel Bożego powołania, to darowanie przez Niego życia wiecznego, które przejawia się w:

a.    Powołaniu świętym, pochodzącym od Stwórcy: Który nas wybawił i powołał powołaniem świętym (…) /por. 2 Tm 1,9/. Jest to powołanie odkupione krwią Pana Jezusa, a więc nie ma tam miejsca na mierność, bylejakość, cielesność, czy wybieranie z Pisma Świętego fragmentów  „wygodnych” a odrzucanie tych, które nie odpowiadają danemu człowiekowi. Boże powołanie jest święte, pełne i „gorące”: A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich /por. Ap 3,16/. Powołanie święte  to  zaproszenie,  wskazanie  drogi  prowadzącej do Boga w Jezusie Chrystusie, to powołanie do świętego i nienagannego życia: W nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego w miłości /por. Ef 1,4/.

b.    Powołaniu do Bożej nadziei, którą jest Pan Bóg: A Bóg nadziei niechaj was napełni wszelką radością i pokojem w wierze, abyście obfitowali w nadzieję przez moc Ducha Świętego /por. Rz 15,13/ oraz Jedno ciało i jeden Duch, jak też powołani jesteście do jednej nadziei, która należy do naszego powołania /por. Ef 4,4/.  Powinniśmy być świadomi tego, jak wiele łask wypływa z nadziei Bożej, nadziei Jezusa. Powołanie do nadziei ma za cel utrzymanie naszego serca w ustawicznym poświęceniu, wytrwałości i naśladowaniu Mistrza: Mając w pamięci dzieło wiary waszej i trud miłości, wytrwałość w nadziei pokładanej w Panu naszym Jezusie Chrystusie, przed Bogiem i Ojcem naszym /por. 1 Tes 1,3/. Nadzieja uskrzydla człowieka, zauważa wyciągniętą rękę Pana Jezusa w ciężkich chwilach przypominając wspaniałą obietnicę Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść /por. 1 Kor 10,13/.

c.    Powołaniu do życia w namaszczeniu Bożym pokojem: A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele; a bądźcie wdzięczni /por. Kol 3,15/. Pokój, który jest tak oczekiwany, poszukiwany, ma rządzić w sercach ludzi. Daje się zauważyć jak wiele różnych zabiegów wykonuje człowiek aby uzyskać pokój, lecz często szuka tam, gdzie go znaleźć nie można. Najczęściej jest to spowodowane tym, że szuka go według własnych ambicji, patrząc przez pryzmat swoich korzyści. Pan Bóg natomiast powołuje człowieka do swojego niebiańskiego pokoju. Tą prawdę wypowiedział Jezus mówiąc: Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daje. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka /por. J 14,27/. Pokój płynący wprost z Bożego majestatu jest poparty miłością i potężnym poświęceniem Pana Jezusa, odkupiony Jego pracą i posłuszeństwem woli Ojca. Żyć w pokoju, to znaczy żyć w szczęściu i z Bożym błogosławieństwem. Tam, gdzie rządzi pokój Chrystusowy, tam panuje harmonia, ukojenie, posłuszeństwo, możliwość wsłuchania się w głos Boży. Należy również podkreślić, że to powołanie zobowiązuje także do czynienia pokoju: Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie /por. Rz 12,18/. Pragnę zaznaczyć, że mowa tu jest o dążeniu do pokoju nie tylko z najbliższymi. Jesteśmy świadomi, że zawsze w pierwszej kolejności dbać należy o „swoich”: A jeśli kto o swoich, zwłaszcza o domowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego /por. 1 Tm 5,8/ przy czym ta troska o pokój musi być otwarta na Bożą wolę, która brzmi: ze wszystkimi ludźmi o ile to od was zależy. Dlatego też bądź mężem/niewiastą czyniącą pokój:
– w swojej rodzinie, w relacjach: mąż – żona, dzieci – rodzice, itp.
– w zborze, Kościele, wśród sióstr i braci w Jezusie Chrystusie.
Nie poprzestawaj jednak tylko na tym, lecz wyjdź też na zewnątrz i miej pokój z sąsiadami, w miejscu zamieszkania, w pracy, w szkole.
Doświadczysz wówczas mocy słów Pana Jezusa brzmiących: Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani /por. Mt 5,9/.

d.    Powołaniu do Chrystusowej wolności. Bo do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłość /por. Gal. 5,13/. Wolność oferowana przez Jezusa brzydzi się grzechem, odrzuca grzeszne obyczaje tego świata, modę na tolerancję grzechu, szerzącą się niemoralność /także w sposobie prowadzenia rozmów/, życie rodzinne niezgodne z nauczaniem Pańskim, budowanie się na wartościach nie wypływających z Ducha Bożego. Stąd też apostoł Piotr zapisał takie słowa: Jako wolni, a nie jako ci, którzy wolność używają za osłonę zła, lecz jako słudzy Boży /por. 1 P 2,16/. Często można usłyszeć w zborach, jak ludzie mówią: proszę mi nic nie mówić, nie męczyć mnie „zakonami”, ja jestem wolny. Co więc w takim wypadku zrobić ze słowami apostoła Pawła: (…) Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy nie dogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem /por. 2 Tm 4,1-8/? Wolność to nie jest samowola ani możliwość dowolnej interpretacji Biblii. Prawdziwa wolność nie daje miejsca na życie bez prawa. Apostoł Piotr ujął to następująco: (…) czemu bowiem ktoś ulega, tego niewolnikiem się staje /por. 2 P 2,19/. Ulegasz ciału – jesteś niewolnikiem ciała, ulegasz światu – jesteś niewolnikiem świata. Żyjmy w wolności wypływającej z Ducha Świętego: A Pan jest Duchem; gdzie zaś Duch Pański, tam wolność /por. 2 Kor 3,17/. Jak widać, prawdziwa wolność, to doskonałe „niewolnictwo” Chrystusowe, to poddanie się Jezusowi, gdzie natura Jezusa znajduje odbicie w wartościach, jakie przyjmujemy i stosujemy w życiu. To wreszcie też nienawiść zła i nieprawdy.

e.    Powołaniu do odziedziczenia Bożych obietnic. Boża miłość umożliwia korzystanie ze wszystkich obietnic Bożych, zgodnie z Jego wolą. Apostoł Paweł, będąc prowadzony Duchem Świętym, zapisał następujące słowa: Bo obietnice Boże, ile ich było, w nim znalazły swoje „TAK”; dlatego też przez niego mówimy „AMEN” ku chwale Bożej /por. 2 Kor 1,20/. W innym miejscu czytamy: Abyście się nie stali ociężałymi, ale byli naśladowcami tych, którzy przez wiarę i cierpliwość dziedziczą obietnice /por. Hbr 6,12/. Powyższe miejsca wskazują na powagę otrzymanych obietnic ale też i pracę związaną z prowadzeniem świętego życia w wierze i cierpliwości, w taki sposób, żeby czasami nie stać się „ociężałymi”. Ociężałość w służbie przekłada się na efekty w odbieraniu błogosławieństw. Bożą wolą jest powołanie do gorliwości i miłości w pracy. Jest to prosta droga prowadząca do obfitowania w Jezusie: Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały /por. J 10,10/. Dzięki niech będą Panu Jezusowi!

f.    Powołaniu do wstąpienia w „ślady” Jezusa. Apostoł Piotr jednoznacznie przekazuje cel powołania: Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady /por. 1 P 2,21/. Piotr mówi o cierpieniach Jezusa, które dokładnie znamy z opisów ewangelicznych. Były to prawdziwe męki i nie jest to tak, jak dzisiaj możemy słyszeć: Jezus był Synem Bożym, więc nie odczuwał bólu. Ludzie, którzy tak twierdzą, nie zdają sobie sprawy, że jest to umniejszanie wartości miłości i poświęcenia Pana Jezusa oraz prawdziwego, doskonałego przykładu godnego naśladowania. Owo naśladowanie Jezusa, to życie, w którym w praktyczny sposób stosujemy nauczanie: weź krzyż swój i naśladuj mnie, pamiętając, że nigdy też nie powiedział On: weź cuda i naśladuj mnie. Do wszystkich tych, którzy wezmą swój krzyż i którzy gotowi są na cierpienia, poświęcenie, samozaparcie i wierną służbę, Pan Jezus kieruje słowa: A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata /por. Mt 28,20/. Spełniając powyższe kryteria dopiero wtedy możemy odbierać i przeżywać cudowną działalność Ducha Świętego w codziennym naszym życiu. Czy jesteś gotowy przyjąć to powołanie: naśladuj mnie, idź śladami Jezusa? Apostoł Paweł naucza tak jednoznacznie: Tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku dążą do chwały i czci, i nieśmiertelności, da żywot wieczny /por. Rz 2,7/. Wejść w ślady Jezusa oznacza świadomie przyjąć gotowość trwania w dobrych uczynkach dla Bożej chwały i dla swojego zbawienia. Jest to też  wierność Panu Bogu i Jego nauce, idąc za przykładem Jezusa: Bo Ja nie z siebie samego mówiłem, ale Ojciec, który mnie posłał, On mi rozkazał, co mam powiedzieć i co mam mówić. I wiem, że przykazanie jego jest żywotem wiecznym. Przeto, co Ja wam mówię, mówię tak, jak mi powiedział Ojciec /por. J 12,49-50/. Zauważmy, że w naszym życiu nie powinno być niczego, co wypływa z naszego „ego” ale wszystko powinno pochodzić od Jezusa i być skierowane na Niego.

g.    Powołaniu do wspólnoty Kościoła /powołaniu niebieskim/: Przeto, bracia święci, współuczestnicy powołania niebieskiego, zważcie na Jezusa, posłańca i arcykapłana naszego wyznania /por. Hbr 3,1/. Zwróćmy uwagę na to jednoznaczne objawienie woli Bożej dotyczące współuczestnictwa i powołania niebieskiego! Zobaczmy na pierwszy zbór w Jerozolimie, który tak wspaniale pielęgnował te cechy: I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach /por. Dz 2,42/. Jak więc widzimy Kościół powinny charakteryzować przede wszystkim: trwanie w nauce apostolskiej, wspólnota i modlitwa. Myślę, że są to dokładnie te elementy, których dzisiaj tak wyraźnie brakuje. Dzisiejsze chrześcijaństwo pragnie zazwyczaj:

1.    Uzdrowień i rozwiązania problemów, a nie samego Chrystusa.

2.    Cudów, mocy i przeżyć, a nie Ducha Świętego.

3.    Bożego prowadzenia, ale bez wysiłku, bez umartwiania ciała i cielesnych pożądliwości, bez świętego życia.

Człowiek na różny sposób próbuje się tłumaczyć często słyszanymi słowami typu: zmieniły się czasy, kultura, tego czy owego nie potwierdziły odkrycia naukowe, nie można przecież dosłownie przyjmować nauki Pawła czy też innych apostołów, gdyż są one obarczone błędami tamtych obyczajów, mamy przecież XXI wiek… Słuchając takich tłumaczeń nasuwa mi się pytanie: Czy Biblia jest mocą Bożą, Słowem żywego Boga? Odpowiedź przecież jest jednoznaczna i oczywista: TAK! Biblia jest natchniona, jest ponadczasowa a dla jej prawidłowego zrozumienia niezbędna jest osobista relacja z jej autorem. To właśnie bez Ducha Świętego nic nas nie zachowa od zabłądzenia. Wniosek z tego jest taki, że za wymienionymi wyżej ludzkimi usprawiedliwieniami stoi, na pewno nie Boża miłość, lecz ten, któremu zależy na tym aby ludzie odeszli od autorytetu Pisma Świętego. Zachowaj nas od tego, o Boże!

Wspólnota, w której wzajemnie usługujemy zobowiązuje nas do:

– prowadzenia gorliwego i cichego życia: I gorliwie się starali prowadzić żywot cichy, pełnić swe obowiązki i pracować własnymi rękami, jak wam przykazaliśmy /por. 1 Tes 4,11/;

– wzajemnego usługiwania: (…) aby miał zapomnieć o dziele waszym i o miłości, jaką okazaliście dla imienia Jego, gdy usługiwaliście świętym i gdy usługujecie /por. Hbr 6,10/. Usługiwanie to służenie drugiemu, Kościołowi, przekazywanie miłości w praktyczny sposób. Nie ma tu miejsca na teorię Kalego: Kali zabrać to dobrze, Kalemu zabrać to źle. Jakże często oceniamy miłość w zborze w podobny sposób: Jak koło mnie nie „skaczą”, jak nie jestem „gwiazdką” i w centrum uwagi, to znak, że brakuje w tym zborze miłości. Należałoby się w tym momencie zapytać: a ile ja usługuję dla innych, ile poświęcam czasu, czy jestem gotowy do pokory i uniżenia, czy otwarty jest mój dom dla potrzebującego, ile czasu spędzam w modlitwie za pracownikami Bożymi? Tak naprawdę to w odpowiedziach na powyższe, postawione tak indywidualnie pytania, znajduje się odpowiedź na to, czy w zborze jest miłość czy jej nie ma.

2. Drugi cel Bożego powołania, to powołanie do służby:

a. powołanie, które niejednokrotnie rozpoczyna się jeszcze przed przyjściem danego człowieka na ten świat:
– apostoł Paweł: Ale gdy się upodobało Bogu, który mnie sobie obrał, zanim się urodziłem i powołał przez łaskę swoją /por. Ga 1,15/;
– prorok Jeremiasz: Wybrałem cię sobie, zanim cię utworzyłem w łonie matki, zanim się urodziłeś, poświęciłem cię, na proroka narodów przeznaczyłem cię /por. Jr 1,5/’
– prorok Izajasz: (…) Pan powołał mnie od poczęcia, od łona matki nazwał mnie po imieniu /por. Iz 49,1/.
Powyższe przykłady wprowadzają nas także w temat małżeństwa, rodzicielstwa i wychowywania potomstwa. Skłaniają do refleksji odnośnie kształtowania naszych dzieci. Ważne jest, abyś Ty jako mama, czy tato pamiętał o tym, iż dla Waszego dziecka Pan Bóg może mieć swój plan już od najwcześniejszych chwil jego życia.

b. powołanie do zwiastowania ewangelii w mocy Ducha Świętego: (…) Nie oddalajcie się z Jerozolimy, lecz oczekujcie obietnicy Ojca /por. Dz 1,4/ brzmiały słowa Pana Jezusa. Kontynuując Jezus powiedział do uczniów: Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi /por. Dz 1,8/. Widzimy tu wyraźnie, że Bóg pragnie wyposażyć i przygotować do służby w Kościele prowadzonej w mocy Ducha Świętego.

c. powołanie do służby Bożej, zgodnie z wyznaczonym przez Boga zakresem: I dał jednemu pięć talentów, drugiemu dwa talenty, a trzeciemu jeden talent, każdemu według jego zdolności /por. Mt 25,15/.                         Ileż to nieszczęścia, podziałów, obmowy i nienawiści jest tylko dlatego, że człowiek nie chce zaakceptować Bożego obdarowania! Dlaczego tak się dzieje? Najczęściej wynika to z następującego podejścia: On ma pięć talentów, a to przecież ja jestem taki dobry, pokorny, przejawia się we mnie troska o Boże dzieło, a mam tylko jeden talent! Jest to podobne postępowanie do zachowania się swego czasu Miriam i Aarona: (…) czy tylko przez Mojżesza przemawiał Pan? (…) I zapłonął gniew Pana przeciwko nim (…) /por. Lb 12,2 i 9/. Możemy być tak samo szczęśliwymi i błogosławionymi posiadając pięć, dwa lub jeden talent, pod warunkiem, że z głęboką pokorą         i miłością pracujemy w zakresie upoważnienia nadanego nam przez Boga. Przeczytajmy sobie dokładnie te prawdy biblijne zapisane w 25 rozdziale ewangelii Mateusza i 12 rozdziale Ks. Liczb. Złą postawą nie zmienisz Bożego postanowienia, ale możesz zamienić swoje życie w „korzeń gorzkości”!

d. powołanie do służby Bożej, w której Pan Bóg ustanawia porządek                    i  odpowiedzialność, poruczając poszczególne zadania wybranym osobom:          I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, Aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego /por. Ef 4,11/. Apostoł Paweł jednoznacznie wskazuje tu na fakt, że to Pan Bóg ustanawia służby w swoim Kościele, a jeżeli to On je ustanawia, to nie może odbywać się to bez kierownictwa i prowadzenia Duchem Świętym. Dlatego też musimy zgodzić się z Bożą wolą i kompetencjami udzielonymi przez Boga poszczególnym służbom, chyba, że jesteśmy tak odważni, aby prowadzić spór z Bogiem, co byłoby tylko objawieniem naszej cielesności i braku dojrzałości Chrystusowej. Przykłady biblijne wyraźnie wskazują na Boże działanie przy ustanawianiu służby: (…) odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem /por. Dz 13,2/. Widzimy tutaj wyraźne powołanie, a w wersecie 3 czytamy: Wtedy, po odprawieniu postów i modlitwy, nałożyli na nich ręce i wyprawili /por. Dz 13,3/. W tym miejscu Pismo Święte wskazuje zarówno na wyposażenie jak i wysłanie Bożych pracowników. Jak ważne jest oczekiwanie na Boże kierownictwo i usunięcie ludzkich kryteriów przy służbie Bożej, a zwrócenie uwagi na biblijne wymogi stawiane pracownikom Bożym! Gdy oczekujemy na Boże kierownictwo, to otrzymujemy gwarancję przebywania w Ojcowskim błogosławieństwie.

e. powołanie do działania zgodnego z przejawianiem się działalności Ducha Świętego: A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi /por. 1 Kor 12,7/. To działanie Ducha Świętego wyznacza w powołanym zakres duchowej pracy. Pracować /usługiwać/ można zatem: w Bożej mądrości, przez usługiwanie darem uzdrawiania, proroctwa, rozróżniania duchów, różnymi językami wraz z ich wykładem czy też wiarę. Wiersz 11 przekazuje tak dobitnie: Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce /por. 1 Kor 12,11/. Nie ma tu miejsca na ludzką mądrość ale jest za to miejsce na oczekiwanie na Boże przewodnictwo. W Liście do Rzymian 12,1 czytamy: (…) abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. Wskazane jest tu także nad czym powinien pracować człowiek przez Boga powołany: A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe /por. Rz 12,2/. Oddalenie się od tego, co nie pochodzi od Boga, nieupodabnianie się do tego świata, stwarza możliwość odnowienia się ludzkiego umysłu, więc ćwicz go w pokorze i uniżeniu. Bóg pragnie, aby działanie w Jego kościele było kierowane i inspirowane obecnością Ducha Świętego.

Kończąc moje rozmyślania nad Bożym powołaniem do życia wiecznego i pracy dla Bożej chwały, pragnę zwrócić uwagę na jeszcze dwa istotne aspekty naszego życia:

1.    Boże uznanie w powołaniu: Aby nasz Bóg uznał was za godnych powołania i mocy doprowadził do końca wszystkie wasze dobre zamierzenia i dzieła wiary /por. 2 Tes 1,11/. Boże uznanie przychodzi wraz ze świętym życiem i pełnią Ducha Świętego, wytrwałością i posłuszeństwem.

2.    Ciągła  praca  i  doświadczanie  samych siebie z pomocą Wszechmogącego Boga: Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie; czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba żeście próby nie przeszli /por. 2 Kor 13,5/. Psalmista prosi Pana Boga w swoich psalmach o Boże doświadczenie: Zbadaj mnie, Panie, i doświadcz, Poddaj próbie nerki i serce moje! /por. Ps 26,2/ oraz Badaj mnie, Boże, i poznaj serce moje, Doświadcz mnie i poznaj myśli moje /por. Ps 139,23/.

Pamiętać przy tym należy o nauce Pana Jezusa: I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego, ale kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony /por. Mt 10,22/ oraz A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony /por. Mt 24,13/ czy też I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego; ale kto wytrwa do końca, będzie zbawiony /por. Mk 13,13/. Tego uznania i wytrwania w Bożym powołaniu z całego serca życzę wszystkim czytelnikom. Trwanie w powołaniu, to przebywanie w Królestwie Nieba i otwieranie drogi do wieczności danej nam w Jezusie Chrystusie.

Zostańcie w Pokoju Bożym

udstępnij

Recommended Posts

Dodaj komentarz